Historia zielników
Od starożytnych wypraw po rośliny cenniejsze niż złoto, przez pierwszych botaników, zasługi średniowiecznych mnichów i botaników złotego wieku islamu, aż po pierwsze drukowane herbarze i pierwsze herbaria z zasuszonych roślin.
Zielnik, dawniej także herbarium lub herbarz (łac. herba – zioło), to zbiór zasuszonych roślin bądź miejsce ich przechowywania. Niegdyś słowem tym określano również ogród ziołowy, a także księgę o ziołach zawierającą opis ich właściwości leczniczych i zastosowań.
Starożytność
O tym, jak od zarania dziejów ceniona była wiedza o roślinach, świadczy fakt, że wiele zabytków piśmiennictwa — m.in. staroegipskie papirusy i gliniane tabliczki z pismem klinowym — zawiera informacje na ich temat. Powstanie tych najwcześniejszych „zielników” było ściśle związane z gromadzeniem wiedzy o roślinach leczniczych. Najstarsze zachowane opisy roślin i ich właściwości pochodzą z różnych kręgów kulturowych całego świata, m.in. ze starożytnych Chin, Indii, Egiptu, Asyrii, Babilonu i Grecji.
Z około 2700 roku p.n.e. pochodzi najstarszy zielnik chiński, w którym opisano takie rośliny jak żeń-szeń, imbir i goryczka. Wiedzę o leczniczych ziołach zawierają również starożytne księgi hinduskie — Wedy, pisane w latach 1500–500 p.n.e. Opisy roślin leczniczych — rumianku, kopru, szafranu, piołunu, lukrecji i innych — można odczytać także z glinianych tabliczek z Asyrii, pochodzących z lat 1900–400 p.n.e. Niezwykle cennym dokumentem z informacjami o roślinach stosowanych w starożytnej medycynie egipskiej jest papirus Ebersa, napisany najpóźniej około 1550 roku p.n.e.
Historia zielników jest nierozerwalnie związana z powstaniem nauki o roślinach — botaniki. Za ojca botaniki uznaje się greckiego uczonego i filozofa Teofrasta z Eresos. Jego wybitne dzieła, Historia plantarum (9 ksiąg) i De causis plantarum (6 ksiąg), będące owocem wnikliwych studiów nad systematyką, morfologią, geografią i fizjologią roślin, wniosły epokowy wkład do biologii. W dziele Historia plantarum, napisanym około 300 roku p.n.e., Teofrast m.in. dokonał podziału systematycznego roślin na cztery grupy i opisał około 500 gatunków roślin.
W czasach starożytnych jedną z najważniejszych ksiąg o ziołach była także wielokrotnie przepisywana i używana przez ponad 1600 lat De materia medica, napisana około 70 roku n.e. przez greckiego lekarza, farmakologa i botanika Dioskurydesa. W dziele tym zawarł on wiedzę z zakresu historii zielarstwa i ziołolecznictwa, a także opisał kilkaset gatunków i rodzajów roślin.
Świat starożytny cenił jednak nie tylko rośliny lecznicze. Dla faraonów z odległej krainy Punt sprowadzano skarby, które nierzadko miały wartość większą niż złoto. W czasach faraonów czczone wówczas bóstwa „domagały się” drogocennych darów, dlatego w ofierze składano m.in. kadzidło i mirrę. Kadzidło stanowiły wszelkie aromatyczne substancje, a przede wszystkim żywice kadzidłowców (Boswellia carteri, B. frereana, B. thurifera), spalane podczas ceremonii religijnych i zabiegów leczniczych w celu uzyskania wonnych dymów. Mirra, używana do balsamowania zwłok, należała z kolei do najcenniejszych lekarstw.
Nic więc dziwnego, że w 1495 roku p.n.e. królowa Hatszepsut zapragnęła sprowadzić z krainy Punt do Egiptu balsamowce, z których pozyskiwano mirrę. Przywieziono wówczas setki sadzonek wraz z ogromnymi bryłami ziemi. W ogrodzie Amona posadzono ponad 30 gatunków drzew i krzewów dostarczających wonnych gum i żywic do wyrobu kadzideł.
Rośliny stanowiły nie tylko przedmiot handlu, lecz także łup wojenny i daninę podbitych krajów. Świadczą o tym liczne wzmianki w zachowanych do dziś źródłach. Na przykład celem jednej z wypraw wojennych faraona Totmesa III, panującego w latach 1458–1425 p.n.e., do Azji Mniejszej było m.in. sprowadzenie do Egiptu roślin naturalnie tam niewystępujących. Na pamiątkę tej wyprawy faraon nakazał wykonać płaskorzeźbę w świątyni Amona, zawierającą odwzorowanie niemal 300 roślin — na tyle dokładne, że w wielu przypadkach można zidentyfikować je do rodzaju.
Na równi ze złotem cenione były także rośliny przyprawowe. Pliniusz (23–79 n.e.), rzymski historyk i pisarz, w swojej Historii naturalnej opisywał podobne do egipskich wyprawy Rzymian po wonności i przyprawy. Towary sprowadzano przez Morze Czerwone na tratwach, które płynęły same, bez żagli i wioseł, popychane przez „wiatry handlu”, czyli pasaty. Corocznie Rzymianie sprowadzali towary o wartości 100 milionów sestercji. Z dzieł Pliniusza wynika także, że rzymski funt, czyli 327 g, kasji lub cynamonu cejlońskiego kosztował około 300 denarów — równowartość 10 miesięcznych zarobków przy średniej płacy.
Średniowiecze
Upadek cesarstwa zachodniorzymskiego, który wyznaczył koniec epoki starożytności, spowodował głęboki kryzys kulturowy. Starożytne dokonania naukowe w dużej mierze poszły w niepamięć, choć dorobek tamtej epoki przetrwał dzięki mnichom i uczonym arabskim. W średniowieczu klasztory były swego rodzaju ośrodkami naukowymi, jeszcze zanim około IX wieku zaczęły powstawać pierwsze uniwersytety. Zwłaszcza benedyktyni przyczynili się do rozwoju kultury europejskiej — m.in. dzięki pracy nad starożytnymi manuskryptami, które gromadzili i przechowywali, a przede wszystkim przepisywali i zgłębiali zawartą w nich wiedzę, także z zakresu botaniki i ziołolecznictwa. W tym czasie rozwinęła się tzw. farmacja klasztorna. Przy każdym klasztorze obowiązkowo zakładano hortus medicus lub herbularius — w dosłownym tłumaczeniu: medyczny ogród ziołowy.
Niezwykłym dokumentem, dzięki któremu można wyobrazić sobie wygląd takiego ogrodu, jest datowany na około 820 rok plan założenia klasztornego Sankt Gallen w Szwajcarii. Zgodnie z nim hortus medicus miał regularny układ prostokątnych poletek, na których uprawiano zarówno rośliny lecznicze, jak i przyprawowe, m.in. szałwię, rutę, miętę, rozmaryn, cząber, kozieradkę, kminek, koper włoski, stulisz lekarski i wrotycz szerokolistny (złocień balsamiczny?). Wśród roślin wymienionych na planie znajdują się także takie, które obecnie nie są uznawane za lecznicze, jak lilie i mieczyki. Z klasztorów wiedza o uprawie ziół oraz ich wykorzystywaniu w leczeniu i w kuchni rozprzestrzeniała się dalej — docierała na dwory szlacheckie i do mieszkańców okolicznych wsi, budząc zainteresowanie i fascynację światem roślin.
Kiedy cywilizacja europejska weszła w mroczne wieki średnie, kultura arabska przeżywała okres największego rozkwitu, nazywany później złotym wiekiem islamu. Uczeni arabscy zdołali przyswoić sobie i rozwinąć wiedzę naukową wypracowaną w starożytności, zwłaszcza z zakresu alchemii, matematyki i medycyny. Na arabski przetłumaczyli wiele starożytnych pism. Mają też ogromne zasługi w rozwoju ziołolecznictwa — za ich pośrednictwem do Europy trafiło wiele roślin leczniczych z Indii i Chin. Rozwijali również botanikę, badając i opisując rośliny. W IX wieku Al-Dinawari opisał 637 roślin leczniczych, a w XII wieku Ibn Al-Awwam opisał 585 grzybów.
Jednym z najwybitniejszych naukowców złotego wieku islamu był Ibn al-Baitar (1197–1248) — botanik i farmaceuta. W ciągu życia, w celu zbierania roślin, przemierzył najpierw Hiszpanię, następnie północne wybrzeże Afryki aż po Azję Mniejszą, a potem Liban i Syrię. Kolekcjonował i badał rośliny również z obszaru Palestyny i Arabii. Został mianowany przez gubernatora Egiptu naczelnikiem zielarzy. Dziełem jego życia była księga, rodzaj encyklopedii farmaceutycznej, w której opisał ponad 1400 roślin, głównie o właściwościach leczniczych, z czego około 200 nie było wcześniej znanych. Praca ta, przetłumaczona także na inne języki, wywarła ogromny wpływ zarówno na wschodni, jak i zachodni świat naukowy.
Renesans
Wkrótce po wynalezieniu druku zaczęły powstawać pierwsze drukowane herbaria w języku łacińskim. Początkowo były to przedruki wcześniejszych manuskryptów, jak np. Historia naturalna Pliniusza, wydana w 1469 roku, czy bogato ilustrowane Herbarium Apuleiusa Platonicusa (lub Pseudo-Apuleiusa), opublikowane w 1481 roku. Z kolei w 1491 roku w Moguncji ukazał się drukiem Hortus sanitatis, zawierający teksty medyczne, a także opisy i ilustracje roślin leczniczych.
Treści wielu herbarzy powstających w tamtych czasach znacznie wykraczały poza granice botaniki — były to niemal encyklopedie zawierające rozległą, ogólną wiedzę o świecie żywym i jego przydatności dla ludzi. Pisano w nich o zastosowaniu poszczególnych roślin w ogrodnictwie i rolnictwie, a przede wszystkim w medycynie. Dołączano praktyczne rady dotyczące wykonywania zabiegów medycznych, takich jak opatrywanie ran, stawianie baniek czy puszczanie krwi. Obok opisów roślin umieszczano także wskazówki odnoszące się do uprawy i zbioru danego gatunku.
W dawnych herbarzach znaleźć można również legendy i ludowe podania, przemieszane z opisami zabobonnych praktyk z użyciem roślin. Uzupełnienie stanowiły informacje astrologiczne oraz wiadomości o magicznych właściwościach. W zielniku Hieronima Spiczyńskiego z drugiej połowy XVI wieku znajdują się m.in. opisy leczniczych mikstur z nietoperzy.
Tworzenie zielników zawierających zasuszone rośliny zaczęło rozpowszechniać się w Europie w XVI wieku. Zbiory takie nazywano suchymi ogrodami (hortus siccus), żywymi zielnikami (herbarium vivum), a niekiedy także ogrodami zimowymi (hortus hyemale). Zielniki roślinne — jako dokumentację prac badawczych i bogate źródło materiałów porównawczych — szybko docenili naukowcy. Pierwsze zielniki z zasuszonych okazów wykonali włoski fizyk i botanik Luca Ghini z Bolonii (1544) oraz jego uczniowie: Andrea Cesalpino i Ulisses Aldrovandi.
Zbiory zielnikowe zaczęły być również gromadzone przez instytucje publiczne. Najstarsze zbiory zielnikowe posiadają: Ogród Botaniczny Uniwersytetu w Padwie, założony w 1545 roku, Ogród Botaniczny w Bolonii, założony w 1568 roku, oraz holenderski Ogród Botaniczny w Lejdzie, założony w 1590 roku. Zbiory zielnikowe były gromadzone także przez osoby prywatne — najstarsze zachowane do dziś prywatne zielniki roślinne należały do: Gerarda Cibo (Rzym), Jehana Giraulta (Paryż), Ulissesa Aldrovandiego (Bolonia), Caspara Ratzenbergera (Kassel) i Andrei Cesalpino (Florencja).
Pierwsze polskie zielniki
Podczas gdy w Europie zaczęło upowszechniać się tworzenie zielników z zasuszonych roślin, w 1534 roku w Krakowie ukazał się drukiem herbarz O ziołach i mocy ich Stefana Falimirza — lekarza i botanika. Był to pierwszy zielnik w języku polskim. Liczył około 900 stron i prawdopodobnie stanowił kompilację lub tłumaczenie wcześniejszych tekstów typu hortus sanitatis. Wkrótce potem, w 1542 roku, wydano przeróbkę tego dzieła pod tytułem O ziołach tutecznych i zamorskich i o mocy ich, a k temu księgi lekarskie, autorstwa Hieronima Spiczyńskiego — lekarza królewskiego i pisarza-botanika. Warto również wspomnieć o ilustrowanej encyklopedii z zakresu botaniki i medycyny napisanej przez Marcina z Urzędowa: Herbarz Polski to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych i inszych rzeczy do lekarstw należących księgi dwoje, powstałej w latach 1543–1553, lecz wydanej dopiero w 1595 roku.
Wybitnym dziełem, unikatowym w skali Europy tamtego okresu, był herbarz Szymona Syreńskiego (Syreniusza) — lekarza, botanika, profesora Akademii Krakowskiej i wybitnego naukowca. Dziełem jego życia, nad którym pracował ponad 30 lat, jest Zielnik, wydany w 1613 roku w Krakowie już po śmierci autora. Ten wyjątkowy herbarz, liczący 1584 strony, zawiera opisy 765 roślin znanych i użytkowanych w Europie Środkowej i Południowej. Stanowi zatem źródło pierwszych historycznych danych dotyczących flory tego regionu.
Pierwszy polski zielnik z zasuszonych roślin był dziełem Anny Wazówny (1568–1625), córki Jana III Wazy, nazywanej królową polskiej botaniki. Zielnik ten, przechowywany w zbiorach Radziwiłłów w Nieświeżu, został zniszczony w czasie II wojny światowej. Anna Wazówna pasjonowała się botaniką i przyrodolecznictwem — zbierała rośliny, badała ich właściwości lecznicze, a nawet urządziła w tym celu własne laboratorium. Sprawowała także mecenat nad działalnością naukową z dziedziny botaniki i medycyny, m.in. własnym sumptem wydała Zielnik Syreniusza.
W Bibliotece Narodowej w Warszawie znajduje się zielnik Jerzego Andrzeja Helwinga (1666–1748), zbierany na przełomie XVII i XVIII wieku. Helwing był postacią wszechstronną — duchownym i lekarzem, interesował się filozofią, historią, archeologią, astronomią i literaturą, lecz jego najważniejszą pasją naukową była botanika. O przyrodniczej sławie, jaką sobie zdobył, świadczy fakt, że w Japonii nazwano od jego nazwiska jedną z roślin — Helwingia japonica. Ułożył wiele zielników, z których najokazalsze składały się z 1200 okazów roślin dziko rosnących i ponad 300 roślin wyhodowanych z nasion sprowadzonych z zagranicy. Jedną z cenniejszych kolekcji w Polsce jest zielnik wykonany przez Macieja Ernesta Boreckiego (Boretiusa) pod kierunkiem Helwinga, przechowywany w Zielniku UW.
Od końca XVIII wieku do czasów współczesnych zbieraniem roślin, obok uczonych, których herbaria miały ściśle naukowy cel, zajmowali się także pasjonaci niezwiązani z naukami przyrodniczymi. W Polsce bogato opisane herbarze bardzo często tworzyły dobrze wykształcone kobiety. Z zielnika Anny Jabłonowskiej w Siemiatyczach korzystał Jan Krzysztof Kluk (1739–1796), autor m.in. Dykcjonarza roślinnego — kompendium wiedzy botanicznej tamtej epoki — oraz wielu innych prac, które znacznie przyczyniły się do poszerzenia wiedzy z zakresu nauk przyrodniczych. Jedne z najciekawszych zbiorów należały do księżnej Izabeli Czartoryskiej; ocalałe karty tego zielnika znajdują się w posiadaniu Biblioteki Czartoryskich Muzeum Narodowego w Krakowie. Niezwykle bogaty herbarz, zebrany „z pól, łąk i lasów, nadniemeńskich miejscowości (…)”, z roślinami zaopatrzonymi w nazwy łacińskie, polskie oraz ludowe, stworzyła także Eliza Orzeszkowa.
Naukowe zbiory zielnikowe zaczęto gromadzić po utworzeniu pierwszych katedr nauczania historii naturalnej na uniwersytetach. Pierwsze polskie naukowe zbiory zielnikowe, zgromadzone nie przez osobę prywatną, lecz przez instytucję, znajdują się w Zielniku UJ, założonym w 1870 roku.
Zielniki dzisiaj – znaczenie
Nie bez powodu zielniki są uznawane za dziedzictwo międzynarodowe i jako takie podlegają ochronie. O ich wartości decydują nie tylko same kolekcje zasuszonych roślin, lecz także ich opis, czyli informacje znajdujące się na etykietach. Zielnik jest więc archiwum roślinnym, z którego korzystają nie tylko naukowcy.
Materiał do badań naukowych — zasoby zielnika umożliwiają prowadzenie wszechstronnych badań nad roślinami, grzybami i innymi gatunkami, które dawniej wchodziły w obszar botaniki. Duże znaczenie miało i nadal ma poznawanie gatunków wpływających na gospodarkę, takich jak np. grzyby pasożytujące na roślinach uprawnych. Całe zielnikowe serie wydawnicze były poświęcone właśnie takim ważnym strategicznie grupom. Przykładem może być rdza brunatna żyta (Puccinia dispersa) z kolekcji W. Siemaszki grzybów pasożytniczych roślin uprawowych. Dla naukowca jednak każdy gatunek może być interesujący ze względów poznawczych. Nie można bowiem przewidzieć, w której roślinie kryje się coś ciekawego, np. substancja mogąca powstrzymywać rozwój nowotworów. Czasem takie badania wygodniej jest prowadzić na żywych organizmach, ale herbarium stwarza możliwość porównywania wielu gatunków także w jeszcze jednym wymiarze — czasu.
Podstawowe zastosowanie zielników dotyczy badań nad rozmieszczeniem gatunków na świecie oraz zmianami szaty roślinnej w czasie. Analizując dane zielnikowe, można także odtworzyć historię zasiedlania różnych obszarów przez rośliny inwazyjne, grzyby pasożytnicze, owady itd., co może mieć duże znaczenie praktyczne. Bardzo często bowiem nie zauważamy zachodzących procesów do czasu, gdy zaczynają one stwarzać problem. Dotarcie do ich źródeł umożliwia właśnie materiał zgromadzony w zielnikach.
Okazy zielnikowe są też niezastąpione wtedy, gdy pewne odmiany gatunków uprawnych wyszły z użycia i nie istnieją już w naturze, ponieważ zastąpiono je odmianami bardziej wydajnymi. Niejednokrotnie okazuje się, że starsze odmiany były np. bardziej mrozoodporne lub odporne na choroby i istnieje potrzeba odtworzenia tych pożądanych cech. Pomocna staje się wówczas analiza materiału genetycznego okazów zielnikowych — zazwyczaj bez problemu można z nich wyizolować DNA. Z warszawskiego zielnika materiał do tego typu badań został pobrany m.in. w przypadku lnu zwyczajnego. W pewnych częściach Europy uprawiano len pod kątem oleju (odmiany oleiste), a w innych pod kątem produkcji odzieżowej (odmiany włókniste). Ustalenie sekwencji genetycznej tych odmian może pomóc w odpowiedzi na pytanie, jak i kiedy z lnu dzikiego wyewoluowały skrajne grupy odmian.
Analizy genetyczne stały się podstawowym narzędziem w badaniach taksonomicznych, np. przy opisywaniu nowych gatunków, oraz filogenetycznych, dotyczących pochodzenia i relacji pokrewieństwa, a także tworzenia klasyfikacji. W innych badaniach, dotyczących np. nazewnictwa gatunków, czyli badaniach nomenklatorycznych służących m.in. ustaleniu, która nazwa jest poprawna, sam okaz i informacja z etykiety są bezpośrednim przedmiotem badawczym. Okazy zielnikowe mogą być wykorzystywane nie tylko bezpośrednio w badaniach — dane na ich temat mogą służyć także pośrednio do oceny stopnia zanieczyszczenia środowiska, poprzez badanie zawartości pierwiastków śladowych i toksyn egzogennych w ich tkankach, czy do oceny różnorodności biologicznej danego terenu.
Dokumentacja — we wszystkich badaniach dotyczących roślin zielnik stanowi dokumentację pozwalającą zweryfikować poprawność oznaczeń taksonomicznych. Jest też dokumentacją badań niezwiązanych bezpośrednio z botaniką, ale prowadzonych na materiale roślinnym. Przykładem są badania dr Anny Szakiel z Instytutu Biochemii UW nad związkami organicznymi we wrzosie (Calluna vulgaris) i borówkach (Vaccinium). Okazuje się, że okazy tego samego gatunku, lecz pochodzące z południa i północy Europy, różnią się znacząco zawartością niektórych związków organicznych. I tak borówka brusznica pochodząca z Finlandii zawiera o wiele więcej substancji przeciwgrzybiczych w porównaniu z okazami z cieplejszych regionów kontynentu. Może to być skutkiem przystosowania do półrocznego bytowania pod śniegiem. Informacja o miejscu zbioru jest więc bardzo istotna, a same okazy, na których prowadzone były analizy, przechowuje się w zielniku jako dokumentację umożliwiającą weryfikację badań.
Zielniki są także niezastąpioną dokumentacją w pracach etnograficznych. W herbarium Uniwersytetu Warszawskiego zachowały się zielniki polskiego badacza kultury Michała Fedorowskiego: „Zioła lecznicze używane przez lud litewski w okolicach Wołkowyska i Słonima z dodatkiem roślin w gusłach i czarach zastosowanie mających”. Dzieła te są kopalnią wiedzy o nazewnictwie ludowym końca XIX wieku, wierzeniach i praktykach ludowych. Dołączone do opisów okazy zielnikowe pozwalają na bezbłędną identyfikację rośliny. Dzięki nim można np. dowiedzieć się, że żabieniec babka wodna Alisma plantago-aquatica L. był nazywany szaleńcem i stosowano go przeciwko wściekliźnie.
Dane zielnikowe mogą także ułatwiać dokumentowanie i ocenę różnorodności biologicznej danego obszaru, ponieważ na etykiecie każdej skatalogowanej w zielniku rośliny znajduje się informacja o miejscu jej zebrania. Dużym ułatwieniem w opracowywaniu raportów na temat bioróżnorodności jest obecnie możliwość korzystania z elektronicznych wykazów danych zielnikowych dostępnych przez internet. W wielu przypadkach możliwe jest także oglądanie on-line okazów zielnikowych, ponieważ w licznych zielnikach na świecie trwają prace nad digitalizacją zbiorów.
Takie wirtualne herbaria, udostępnione przez internet, mają szczególne znaczenie dla krajów, w których badania botaniczne są stosunkowo nową dziedziną. Dobrym przykładem są kraje afrykańskie — flora afrykańska była zbierana głównie przez Europejczyków i przekazywana do europejskich zielników, a więc w praktyce pozostawała niedostępna dla większości mieszkańców Czarnego Lądu. Dzięki danym zawartym w wirtualnych herbariach osoby najbardziej zainteresowane mogą prowadzić badania nad bioróżnorodnością i na ich podstawie opracowywać np. plany ochrony, bez konieczności penetrowania trudno dostępnych rejonów. Dzisiejsze wyprawy botaniczne nie przyniosłyby zresztą takich samych odkryć ze względu na masowe wymieranie gatunków roślin. Coraz częściej zielnik jest jedynym miejscem, w którym można obejrzeć rośliny niewystępujące już w naturze i zaczerpnąć informacji na temat ich dawnych siedlisk.
Materiał porównawczy — zbiory znajdujące się w zielniku są użyteczne również jako materiał porównawczy. Korzystają z nich przede wszystkim osoby oznaczające swoje zbiory, ponieważ dużo łatwiej jest poprawnie zidentyfikować gatunek, mając do dyspozycji podobne okazy wcześniej zasuszone, niż opierając się wyłącznie na kluczach do oznaczania. Są jednak przypadki, gdy zielnik stanowi nie tylko ułatwienie, lecz także jest wręcz niezastąpiony.
W 2009 roku dr hab. Barbara Sudnik-Wójcikowska i dr Halina Galera pracowały nad rozszyfrowaniem gatunków roślin złożonych w XVII wieku podczas pochówku do krypt na Jasnej Górze w Częstochowie. Na podstawie drobnych fragmentów roślin — nasion i kawałków łodyg — określiły, jakie gatunki włożono do grobowców. Pozwoliło to pogłębić wiedzę o dawnych tradycjach pogrzebowych, a także wysnuć wnioski pośrednie, np. w jakim miesiącu odbył się pogrzeb i z jakiego rejonu kraju mogli pochodzić zmarli, co z kolei może przybliżyć do odpowiedzi na pytanie, czyje szczątki znajdują się w kryptach. Wykonanie takich badań było możliwe jedynie dzięki dużemu zapleczu zielnikowemu, które umożliwiło wielokrotne porównywanie drobnych, źle zachowanych fragmentów z gatunkami, które owe szczątki przywodziły na myśl.
Dziedzictwo kulturowe — zbiory zasuszonych roślin łączą w sobie wartości historyczne, naukowe i artystyczne. Są zapisem historii botaniki jako nauki, dokumentują zjawiska obyczajowe — „modę” na tworzenie zielników, dążenie do poznania flory regionalnej będące wyrazem miłości do ojczyzny, a także dążenie człowieka do odkrywania tego, co tajemnicze i egzotyczne. Całość zbiorów stanowi dziedzictwo narodowe, świadczące o rozwoju polskiej nauki i dokumentujące zasoby przyrodnicze naszego kraju.
Karta z zielnika Elizy Orzeszkowej, autorki Nad Niemnem, łączy w sobie pasję botaniczną oraz zmysł artystyczny pisarki.
Edukacja — herbarium pełni także ważną rolę w dydaktyce. Okazy zielnikowe są dla studentów biologii znakomitą ilustracją omawianych zagadnień oraz służą nauce rozpoznawania gatunków. Mogą być również inspiracją dla młodszych adeptów nauki — np. stanowić wzór do tworzenia własnych zielników przez uczniów w szkołach podstawowych.
Okazy zielnikowe pozwalają zobaczyć to, czego na co dzień się nie ogląda — np. odpowiedzieć na pytanie, czy kakaowiec jest drzewem i jakie ma kwiaty, albo jak wygląda roślina, której zawdzięczamy kaszę gryczaną. W dydaktyce wykorzystuje się także ikonoteki, czyli zbiory rycin, które często lepiej niż same okazy sprawdzają się w nauczaniu. Także portret grzyba, np. kani, może pełnić ważną funkcję edukacyjną.
Inspiracja – zielniki nie tylko dla przyrodników — okazy zielnikowe są wykorzystywane nie tylko przez przyrodników. Zielniki odwiedzają także m.in. uczniowie szkół plastycznych, kreatorzy mody poszukujący motywów roślinnych, scenografowie teatralni oraz fotograficy sporządzający ilustracje do podręczników, książek i na wystawy.